Forum Łódź, Forum o Łodzi Strona Główna Łódź, Forum o Łodzi
Witam na forum o Łodzi. Zapraszam do dyskusji
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Łódzkie pałace i wille

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Łódź, Forum o Łodzi Strona Główna -> Pałace i wille
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Marta
Administrator
Administrator



Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 9351
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 9:09, 05 Sie 2008    Temat postu: Łódzkie pałace i wille



Pałac kojarzy się z wyjątkową, często fantazyjną budowlą, wznoszoną przez bogatych feudałów w wiejskim krajobrazie. Tak się istotnie działo, gdy źródłem bogactwa były olbrzymie posiadłości ziemskie. Ale istnieją miejsca, gdzie najbogatsi tworzyli imperia handlowe i przemysłowe. Ich pałace i rezydencje powstawały w miastach, często przy głównych ulicach. Tak jest w Wenecji, Florencji i… w Łodzi.

Pod koniec XIX wieku nasze miasto przeżywało okres wyjątkowego rozwoju gospodarczego. Dynamicznie rozwijająca się metropolia dysponowała dużą ilością wolnej przestrzeni, którą można było zapełnić kamienicami, fabrykami i pałacami.
Oryginalnością łódzkich pałaców jest ich ścisłe połączenie kompleksem fabrycznym w jedną organiczną całość.

Łódzkie rezydencje wraz z fabryką i domami robotników stanowiły niepowtarzalne kompleksy architektoniczne, swoiste miasta w mieście. Tak budowali najbogatsi: Scheibler, Poznański czy Biedermann.



Mniej zamożni przemysłowcy zadawalali się, na wzór florencki, miejskimi pałacami wznoszonymi przy Piotrkowskiej. Na początku XX wieku mieszkało tutaj 50 fabrykantów i tyle pałaców oraz rezydencji znajdowało się przy głównej ulicy Łodzi.

Wędrówka szlakiem pałaców „ziemi obiecanej” to podróż przez historię Łodzi i dzieje jej największych fortun.

Łódzkie „zamczyska”

Jest ich w Łodzi ponad dwieście. Pałace, wille i rezydencje fabrykantów zachwycają formą, cieszą wzrok misterną dekoracją, wreszcie zaskakują uważnego przechodnia – wyłaniając się z otaczającej je zabudowy. Wznoszono je jakby w drugiej kolejności – po fabryce – bo budynki reprezentacyjne nie przynosiły pieniędzy, ale były potem swoistą wizytówką bogactwa. Nierzadko ich właściciele przenosili się do nich z przyklejonych do fabryk małych domów tkackich.



Swą wyszukaną formę architektoniczną, pałace kontrastują z monumentalnymi, przypominającymi warowne zamki fabrykami, i budowanymi w nieco „koszarowym” stylu osiedlami robotniczymi. Najczęściej odwoływano się do formy włoskiego renesansu, nie gardzono barokiem, stosowano bogatą ornamentację eklektyczną i secesyjną. Miały charakter mieszkalny, bądź całkowicie reprezentacyjny. Ich wyposażenie stanowiły przedmioty sprowadzane z Niemiec lub Francji. Ściany obijano tkaninami naśladującymi gobeliny, wykładano boazeriami, płytkami ceramicznymi lub lustrami. Pomieszczenia zdobiono alegorycznymi malowidłami plafonowymi (ozdobne malowidła na suficie), mozaikami sytuowanymi nad kominkami.



Dekoracje – zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne – miały podkreślać monumentalność architektury, rezydencjonalny charakter siedziby i potęgę ekonomiczną właściciela. Niekiedy w przestrzeni pałacowej urządzano ogród zimowy, a poza nią ogród spacerowy, gdzie dominującym elementem architektonicznym była fontanna z bogatą dekoracją. A na fasadach – często w miejscu kontuszy herbowych – umieszczano alegorie oraz atrybuty przemysłowe.

Większość tych wspaniałych budynków jest niestety dla zwiedzających niedostępna. Mieszczą się w nich banki, urzędy, uczelnie, siedziby prywatnych przedsiębiorstw.

Z wizytą u Herbsta



By w pełni poczuć ducha fabrykanckich salonów najlepiej udać się do rezydencji Księży Młyn, gdzie w pałacu Herbstów mieści się muzeum wnętrz.

Sam budynek ma formę neorenesansowej willi. Otoczony zadbanym ogrodem stanowił oazę spokoju, przytuloną do gmachu fabryki jej właściciela – Karola Scheiblera. Willa wzniesiona była dla jego córki Matyldy i jej męża Edwarda Herbsta.

Wnętrze nie jest oryginalne – wszystkie ruchomości zabrała ze sobą ostatnia lokatorka willi Aleksandra Herbst, synowa Edwarda, kiedy w czasie II wojny światowej przenosiła się do Wiednia. Później budynek, jak wiele mu podobnych, nie miał szczęścia. Mieściły się tu urzędy, szpital dla nerwowo chorych, a nawet… wytwórnia bombek choinkowych. W 1976 roku trafił w ręce Muzeum Sztuki, które po żmudnych pracach odtworzyło klimat fabrykanckiej rezydencji, otrzymując za to medal – Europa Nostra w 1991 roku. Pełne przepychu pomieszczenia utrzymane są w typowej dla łódzkich rezydencji - ornamentyce renesansowej i barokowej. Na parterze – zgodnie z ówcześnie panującą modą umieszczono część reprezentacyjną: gabinet fabrykanta, salony i salę balową – neogotyk angielski – ze schodami prowadzącymi do ogrodu oraz oranżerią na przedłużeniu. Jest też i jadalnia oraz… salonik orientalny.



O ile parter miał spełniać funkcję reprezentacyjną, to piętro należało do rodziny fabrykanta. Tam znajdowały się sypialnie, buduar pani domu, pokoje dziecięce. W willi na Księżym Młynie jest sypialnia Anny Marii, jedynej córki pierwszych właścicieli pałacu. Dziewczynka zmarła w wieku 13 lat. Jej rodzice, wstrząśnięci tragedią, jaka ich spotkała postanowili ufundować pierwszy w Łodzi szpital pediatryczny. Szpital Anny Marii, dziś znany jako szpital Korczaka zgodnie z życzeniem fundatorów służyć ma „po wsze czasy” łódzkim dzieciom.

Zwiedzając pałac warto nie tylko przyjrzeć się wnętrzom, ale i dowiedzieć się o tym, jak wyglądał rozkład dnia jego mieszkańców.

Zaczynała go, na wzór rodzin szlacheckich, kawa ze śmietanką podawana przez służbę do pokojów. Później, wspólnie jedzono śniadanie, które zazwyczaj składało się z prostych dań. Przed pierwszym posiłkiem, damy wybierały jedną ze swoich licznych kreacji, zaś panowie ubierali się w najmodniejsze wówczas surduty. Po śniadaniu, właściciel willi, a jednocześnie zarządzający pobliską fabryką, udawał się do niej, by przypilnować interesu. Panie oddawały się rozrywkom. Często były to akcje charytatywne, spotkaniami z krawcowymi, a bywało, że całe tygodnie spędzały poza Łodzią, wyjeżdżając „do wód”. Dzieci wychowywała służba oraz nianie, a następnie guwernantki. Porą, kiedy znów cała rodzina była w komplecie, był obiad. Złożony zazwyczaj z sześciu dań, choć zdarzało się, że tych było i dwanaście. Dzięki niespożytym zasobom finansowym były to dania niespotykane, egzotyczne, a niejednokrotnie wręcz dziwne. Po obiedzie Herbst znów udawał się do fabryki, zaś jego małżonka spędzała popołudnie na kolejnych rozrywkach. Kolacja skupiała całą rodzinę.



Jedną z ulubionych rozrywek towarzyskich, a także biznesowych, były wykwintne kolacje. Urządzane w atmosferze przepychu, ocierającego się o blichtr, były wyznacznikiem pozycji, jaką osiągała dana rodzina. To w ich trakcie zawierano kontrakty, prowadzono interesy, dyskutowano o sytuacji gospodarczej i politycznej Łodzi. Zdarzały i początki romansów. Na balach gościli znani pisarze, muzycy i malarze. Większość gości stanowili łódzcy fabrykanci, przemysłowcy i dziennikarze.
Herbstowie spędzali sporo czasu poza Łodzią. Mieli wille w Sopocie, a także rezydencje dworską w Sokolnikach, gdzie Edward i Leon często uprawiali najmodniejszy „sport” tamtych czasów – myślistwo.

Od niedawna po rezydencji możemy przejść się korzystając z audioprzewodników, i dowiedzieć się dzięki nim interesujących szczegółów dotyczących zarówno willi, jak i jej mieszkańców.

W gościnie u „królów bawełny”

Swe pokoje dla zwiedzających otworzył również Izrael Poznański – w Muzeum Historii Miasta Łodzi można zobaczyć m. in. kilka odtworzonych sypialni, przepiękną salę lustrzaną (balową)– z małą sceną i balkonikami dla orkiestry oraz ogromną jadalnię z przyciągającym wzrok secesyjnym pawiem. Warto również wstąpić do siedziby Scheiblerów przy placu Zwycięstwa. W cieniu fabryki i otoczeniu najstarszego łódzkiego parku wyrósł pałac – z zewnątrz niepozorny, ale z kapiącym przepychem wnętrzem. Choć nie zachował się oryginalny wystrój pomieszczeń, warto odwiedzić mieszczące się w pałacu Muzeum Kinematografii, również po to, by rozkoszować się panującym tam fabrykanckim bogactwem.



Pałace największe… i najsłynniejsze

Spośród wszystkich największy jest oczywiście pałac Poznańskich przy ul. Ogrodowej. Jak głosi anegdota architekt zapytawszy o to, w jakim stylu ma zaprojektować pałac otrzymał odpowiedź „Jak to, w jakim stylu? Mnie stać na wszystkie”. „Łódzki Wersal” – bo tak nazywany jest czasem pałac I.K. Poznańskiego swoją eklektyczną formę zawdzięcza jednak głównie nie życzeniu inwestora, a wielu poprawkom nanoszonym przez 4 architektów, którzy nadzorowali ten projekt. Sam pałac zbudowany na planie litery L jest gmachem reprezentacyjnym.



O pałacu krąży jeszcze jedna anegdota. Podobno Poznański chciał wyłożyć podłogę jadalni złotymi rublami, nie mógł jednak zdecydować się, która strona ma być na wierzchu. Postanowił, więc zapytać o to cara Aleksandra III i uzyskał odpowiedź, że najlepiej złote ruble ustawić na sztorc. Podobno… strop nie udźwignąłby takiej ilości złota.

Równie znane i imponujące rozmiarem są dwa inne pałace wystawione przez rodzinę Poznańskich – na rogu Gdańskiej i Więckowskiego mieszczący dziś Muzeum Sztuki i przecznicę dalej – przy al. 1 Maja – siedzibę Akademii Muzycznej.



Są w Łodzi pałace i wille, które warto poznać. Poza pałacem Poznańskich przy Ogrodowej i willą Herbsta do takich należą – wspomniany już - pałac Karola Scheiblera przy pl. Zwycięstwa, willa Richtera w parku Klepacza i pałac Alfreda Biedermanna przy Franciszkańskiej 1/3. Przy Piotrkowskiej 104 stoi pałac Heinzla – dziś siedziba władz miejskich i wojewódzkich oraz siedziba Wilhelma Teschemachera, później Eitingonów przy Wigury (obecnie siedziba PTTK), a także willa Leopolda Kindermanna – perełka łódzkiej secesji przy ul. Wólczańskiej 31/33.

Pałace z innej strony, czyli ciekawostki...

W łódzkiej puszczy

Choć większość rezydencji znajduje się w centrum miasta są również i takie na obrzeżach np. pałac Ludwika Heinzla w Łagiewnikach.



Na kawę… do Poznańskiego

Zwiedzający Muzeum Historii Miasta Łodzi od niedawna mają możliwość odwiedzenia kawiarenki mieszczącej się w pałacu Poznańskich. Secesyjny wystrój i niepowtarzalne wnętrze zachęcają również tych, którzy wybrali się do Manufaktury – do kawiarenki można, bowiem wejść od strony ogrodu, połączonego z Manufakturą bramą.



Droga łódzkiej bawełny

Na budynku pałacu Roberta Kindermanna przy Piotrkowskiej 137/139 podziwiać można mozaikę przedstawiającą drogę, jaką pokonywała bawełna nim dotarła do łódzkich fabryk. Dzieło pochodzi z bardzo cenionego weneckiego warsztatu A.Salvattiego. Kindermann chciał na przylegającej działce postawić bliźniaczy budynek, którego fasadę zdobić miała ilustracja przerobu bawełny w fabryce. Drugi budynek jednak nigdy nie powstał.



„Bliźniak” Steinertów

Bardzo oryginalny pałac w stylu renesansu niemieckiego wznosi się przy Piotrkowskiej 272/274. Wybudowano go w 1910 roku dla braci Emila i Karola Steinertów. Rezydencja składa się w zasadzie z 2 podobnych, ale nie identycznych budynków, przyklejonych do siebie. Od strony malowniczego ogrodu w elewacji zastosowano elementy konstrukcji ryglowej. Niestety zieleni przypałacowej nie możemy już podziwiać, uległa bezpowrotnej dewastacji.



Trochę secesji

Łódź podążała za modą, również w dziedzinie architektury. Secesyjną stylizację przybrało również kilka mniejszych rezydencji fabrykanckich. Najpiękniejsza jest willa Leopolda Kindermanna przy ul. Gdańskiej 31/33. Secesyjną ornamentykę odnajdziemy również w m.in.: willi Rappaporta przy Rewolucji 44 oraz willi Kastenberga (róg Jaracza i Sterlinga).



Polacy nie gęsi, swe pałace mają…

Choć większość łódzkich willi i pałaców wystawiali przedsiębiorcy niemieccy i żydowscy, to były i takie wystawiane przez Polaków. Przy dzisiejszej ulicy Wigury 4/6 wznosi się niewielki, choć interesujący i zadbany budynek – willa Ignacego Rassalskiego, właściciela fabryki sznurów, lin i powrozów mieszczącej się przy ul. Przybyszewskiego.



Pasaż pełen rezydencji

Jednym z najciekawszych założeń architektonicznych końca XIX wieku w Łodzi było powstanie pasażu Meyera. Przemysłowiec przy zamkniętej, prywatnej ulicy, odchodzącej od ul. Piotrkowskiej wybudował aż cztery wille. Największa, neorenesansowa z pięknym ogrodem, stała się rezydencją fabrykanta. Pozostałe, utrzymane w duchu renesansu włoskiego, przeznaczone były pod wynajem. Mieszkali tu możni i sławni ówczesnej Łodzi, m.in. prezydent Władysław Pieńkowski, czy fotograf Bronisław Wilkoszewski zwany „łódzkim Canaletto”. Swą siedzibę miał „Dziennik Łódzki”. Niestety, z czasem ulica zatraciła swój charakter – na miejscu ogrodu wznosi się gmach YMCA, a spośród 4 willi jedynie rezydencja Meyerów ma obecnie opiekuna. Pozostałe niszczeją.



Pałac nie do poznania

Są w Łodzi i takie pałace, które straciły swój reprezentacyjny wygląd. Dawna rezydencja 4 Ludwika Geyera – pierwszy łódzki pałac, wzniesiony w 1845 r. przy dzisiejszym pl. W. Reymonta – wygląda obecnie jak niepozorna kamienica. Niegdyś parterowy, neorenesansowy budynek po licznych przebudowach związanych ze zmianami właścicieli i pełnionych funkcji ma kilka kondygnacji i niczym nie przypomina fabrykanckiego lokum.



Z chaty tkacza do rezydencji

Właściciele pałaców przenosili się do nich z małych domów przypominających domki. Starych budynków jednak nie rozbierano – świadczyły o fortunach, jakie w Łodzi zdobyli. Do dziś można zobaczyć kilka takich zabytków. Przy Piotrkowskiej 263 stoi dawny dom Karola Scheiblera, mieszczący dziś księgarnię Archidiecezjalną. Kilkaset metrów dalej jest parterowy „dworek” Geyera. Najlepiej jednak opisany tu przypadek obrazuje kompleks budynków wzniesionych przez Grohmanów przy ul. Tylnej. Pierwotnie mieszkali w wybudowanym w latach 40. XIX w. parterowym domu. Później dobudowano budynek piętrowy, a w końcu po drugiej stronie ulicy, w 1881 r. powstała okazała rezydencja otoczona ogrodem, z czasem jeszcze bardziej rozbudowywana i ubogacana.



Nie sposób zwiedzić wszystkich, nie sposób wszystkie poznać w krótkim czasie. Stanowią niezaprzeczalne świadectwo rozwoju przemysłowego Łodzi. Były świadkami upadku wielu fortun, a teraz – wraz z ponownym rozkwitem miasta - odzyskują blask, adaptowane m.in.: przez biznes. Pałace, rezydencje, wille. Zapraszają do poznawania historii miasta i twórców jego potęgi.

oprac. A. Janecki, T.Walczak, H.Zubrzycka; foto: H. Zubrzycka, Archiwum UMŁ

ŹRÓDŁO: www.uml.lodz.pl
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Bros
Pasjonat
Pasjonat



Dołączył: 29 Gru 2008
Posty: 889
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Łódź
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 13:52, 18 Mar 2010    Temat postu:

Czy książę Karol kupi w Łodzi swoją letnią rezydencję?

rd

2010-03-17, ostatnia aktualizacja 2010-03-17 13:54

Odwiedzający Polskę książę Karol podobno szuka w naszym kraju rezydencji. Plotka głosi, że ma to być zamek w Bożkowie. Naszym zdaniem powinien rozejrzeć się po Łodzi - wspaniałe fabrykanckie wille i pałace z pewnością przypadłyby do gustu następcy brytyjskiego tronu
Wnętrze Pałacu Poznańskiego, w którym obecnie jest Muzeum Miasta Łodzi

Najokazalszym z nich jest pałac Izraela Kalmana Poznańskiego przy ul. Ogrodowej, zwany łódzkim Luwrem. Wielki łódzki przemysłowiec najpierw postawił na działce przy skrzyżowaniu z ul. Zachodnią dość skromny, piętrowy budynek. Dopiero po przebudowie przeprowadzonej pod koniec XIX i na początku XX wieku pałac zyskał imponujący wygląd.

Nie ma pewności co do tego, który z architektów jest autorem modernizacji rezydencji Poznańskiego - wymieniane są tu nazwiska Adolfa Seligssona oraz Juliusza Junga i Dawida Rosenthala. Jedno jest jednak pewne pałacowi przy ul. Ogrodowej nie dorównuje w Łodzi żaden inny.

Elewacje pałacu utrzymanego w stylu neobaroku i neorenesansu zdobią liczne sztukaterie i rzeźby - alegorie przemysłu, a południową część gmachu wieńczą dwie kopuły. W środku znajduje się okazała sala balowa i jadalna - w sam raz na przyjęcie książęcych gości - gabinety, sypialnie, pokój karciano-bilardowy, buduar i saloniki.

Pałac, co prawda, zajmuje dziś Muzeum Miasta Łodzi, ale niewykluczone, że gdyby następca brytyjskiego tronu upatrzył sobie dawną rezydencję Poznańskiego, interesy udałoby się pogodzić, np.: choćby przeprowadzając instytucję, do któregoś z odrestaurowanych niebawem budynków dawnej elektrowni EC-1.

Kolejny z wielkich łódzkich fabrykantów - Karol Scheibler - pozostawił po sobie okazały pałac, choć nie tak imponujący jak Poznański. Scheibler, podobnie jak jego kolega, zaczynał skromnie, bo od parterowego budynku przy Wodnym Rynku.


W 1865 roku fabrykant zdecydował się na rozbudowę rezydencji według projektu Karola Mertschinga. Projekt kolejnej modernizacji przygotował Edward Lolipop i po niej pałac zyskał wygląd, który zachował się do dziś.

Główne wejście w formie westybulu do neorenesansowego gmachu znajduje się od strony podwórza. Od strony rynku elewację zdobi neomanierystyczny szczyt, balkon i wizerunek wrzeciona. Fasada jest dość surowa, ale wnętrza - jedne z najlepiej zachowanych w mieście - kryją wiele przepychu. - Do najciekawszych pomieszczeń należą - neoma-nierystyczna jadalnia, pokój mauretański, neorokokowa sypialnia. Na ścianach znajdują się boazerie i imitacje kurdybanów, wzorzyste tapety i malowidła - czytamy w książce "Kolorowe Miasto", opisującej łódzkie rezydencje.

Następnym łódzkim pałacem, którego nie powstydziłby się książę, jest rezydencja Roberta Biedermanna przy ul. Franciszkańskiej, w której dziś kształcą się studenci uniwersytetu. Wzniesiony w 1912 roku gmach, wielokrotnie przebudowywany, jest utrzymany w stylu modernistycznym. Bryłę wieńczy mansardowy dach.

Uczelnia kilka lat temu przeprowadziła w nim remont, więc budynek prezentuje się bardzo okazale. We wnętrzach zachowały się sztukaterie, meble, malowidła i stolarka. Na pierwsze piętro prowadzą ciekawe dwubiegowe, asymetryczne schody ozdobione manierystyczno-barokową balustradą.

Innym pałacem otoczonym ogrodem i należącym do łódzkiej uczelni jest dawna rezydencja Reinholda Richtera przy ul. Skorupki. Willę o nieregularnych kształtach i pozbawioną symetrii zaprojektował Ignacy Stebelski. Eklektyczny gmach z elementami secesji urzeka finezyjnością nie tylko bryły, ale i wnętrz, które zachowały się w doskonałym stanie. Przetrwał centralny dwukondygnacyjny hol o secesyjnym wystroju, ściany z czerwonego marmuru, kominek, sztukaterie i płaskorzeźby. Nad wejściem do holu jest wspaniała kopia "Zwiastowania" Andrea della Robii.

Niewątpliwym atutem tej lokalizacji jest też niebieski dywan, w który zamienia się trawnik obok willi, gdy kwitną tam cebulice. Drugim takim nie może się pochwalić sąsiedztwo żadnej innej łódzkiej rezydencji.

Księcia Karola mógłby też olśnić pałac Wilhelma Schweikerta przy ul. Piotrkowskiej 256. O ten eklektyczny gmach z elementami modernizmu od lat dba Instytut Europejski. Pałac został wzniesiony w 1913 roku według projektu Romualda Millera. Układ wnętrz nawiązuje do francuskiego "entre cour et jardin" i charakteryzuje się symetrią oraz harmonią.

Gmach jest zwieńczony czterospadowym, mansardowym dachem, a jego skromne elewacje zdobią w zasadzie jedynie bonia i kolumny przy wejściu głównym. Do pałacu prowadzi reprezentacyjny dziedziniec, a na jego tyłach można odpoczywać w ogrodzie, którego osiowe założenie ma przywodzić na myśl ogród włoski.

Do okazałych łódzkich budowli z pewnością zalicza się pałac Juliusz Heinzla zajmowany dziś przez urzędy miasta i wojewódzki. Elewacje głównego korpusu i jednego ze skrzydeł gmachu zostały już odrestaurowane i lśnią w coraz mocniej świecącym słońcu. Wzrok na nich przykuwają między innymi kolorowe rzeźby przedstawiające alegorie przemysłu i handlu.

Niestety kupienie pałacu Heinzla mogłoby się okazać dość karkołomnym przedsięwzięciem. Wiemy już, że miasto nie chce rezygnować ze swojej części, czemu dało wyraz kilka lat temu walcząc o gmach ze spadkobierczynią właścicieli. Problemem może być też przejęcie skrzydła, które ma dwóch właścicieli urząd wojewódzki i parafię ewangelicko-augsburską. Zresztą, nawet gdyby determinacji w kupowaniu Karolowi nie zabrakło, to nie wiadomo czy starczyłoby jej na modernizację wnętrz. Przez lata urzędy zamieniły środek pałacu na pozbawione finezji i często tandetne biura.

Wymienione pałace i willa to tylko te najokazalsze w Łodzi i wyczerpują jedynie ułamek oferty miejskich rezydencji. Złośliwi mogliby wytknąć, że książę Karol szuka siedziby letniej, a więc bardziej interesują go wiejskie krajobrazy. Jednak nie można zapominać, że wielkimi atutami łódzkich gmachów są otaczające je ogrody i sąsiedztwa wpisanych do rejestru zabytków parków.

A jeśli to właśnie walory przyrodnicze miałyby przeważyć przy podejmowaniu przez następcę brytyjskiego tronu decyzji, to z pewnością weźmie pod uwagę drugi z łódzkich pałaców Heinzla - gmach w Łagiewnikach, czyli największym lesie komunalnym w Europie.

Pałac został wzniesiony nad stawem na Łagiewniczance w 1898 roku według projektu Ignacego Markiewicza. Każda z bogato zdobionych elewacji gmachu ma inne detale, a przeważają wśród nich neorenesansowe. Główne wejście zdobi sześciokolumnowy portyk otoczony balustradą. Od strony południowej półkolem rozciąga się reprezentacyjny taras, a od strony ogrodu rezydencję zdobią płaskorzeźby i rzeźby.

Decydując się na kupienie tego pałacu Karol przyczyniłby się do odnowienia jednego z ważnych łódzkich zabytków, bowiem jak widać remont gmachu przekracza możliwości obecnego właściciela.


Fot. Małgorzata Kujawka / AG
Muzeum Kinematografii przy placu Zwycięstwa


Fot. Radosław Jóźwiak / AG
Wnętrze Pałacu Poznańskiego, w którym obecnie jest Muzeum Miasta Łodzi


Fot. Tomasz Stańczak /AG
Willa Reinholda Richtera, obecnie rektorat Politechniki Łódzkiej


Fot. Małgorzata Kujawka / AG
Pałac Reinholda Richtera - dziś siedziba rektora Politechniki Łódzkiej


Fot. Małgorzata Kujawka / AG
Muzeum Kinematografii


Fot. Małgorzata Kujawka / AG
Pałac Wilhelma Schweikerta, obecnie mieści się tam Instytut Europejski


Fot. Małgorzata Kujawka / AG
Pałac Wilhelma Schweikerta, obecnie mieści się tam Instytut Europejski


Fot. Marcin Wojciechowski / AG
Willa Reinholda Richtera, obecnie rektorat Politechniki Łódzkiej


Fot. Małgorzata Kujawka / AG
Pałac Karola Scheiblera przy placu Zwycięstwa, obecnie Muzeum Kinematografii


Fot. Małgorzata Kujawka / AG
Pałac Izraela Poznańskiego przy skrzyżowaniu Ogrodowej i Zachodniej, w którym obecnie jest Muzeum Miasta Łodzi


Fot. Małgorzata Kujawka / AG
Pałac Reinholda Richtera - dziś siedziba rektora Politechniki Łódzkiej


Fot. Małgorzata Kujawka / AG
Willa Reinholda Richtera, obecnie rektorat Politechniki Łódzkiej

Fot. Michal Sierszak / AG
Pałac Juliusza Heinzla przy Piotrkowskiej 104, obecnie siedziba urzędów: miejskiego i wojewódzkiego

Źródło: Gazeta Wyborcza Łódź
Powrót do góry
Zobacz profil autora
picollo
Raczkujący
Raczkujący



Dołączył: 04 Lis 2010
Posty: 3
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/3

PostWysłany: Czw 14:01, 04 Lis 2010    Temat postu:

To jest dowód na to, cudze chwalicie swego nie znacie. Pięknie tu...
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Łódź, Forum o Łodzi Strona Główna -> Pałace i wille
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme ACID v. 2.0.20 par HEDONISM
Regulamin